Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harmony Korine. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harmony Korine. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 marca 2011

Umshini Wam reż. Harmony Korine

Tutaj jest, bo póki co na YT nie znalazłem. Podoba mi się romans z "technologią teledysku". Widać Harmony kupił sobie software. Ciekawe czy to Pinnacle czy SonyVegas? Ogólnie to mamy trochę Gummo, trochę Trash Humpers. Rzeczy takie są  określane przez profesjonalną krytykę filmową mianem "wtórna".


Średnio mi się to oglądało.Dodam jeszcze link do artykułu który wiele wyjaśnia:)
Download Umshini Wan.

środa, 24 listopada 2010

Durch die Nacht mit... Harmony Korine und Gaspar Noé (2010), reż. Bruce LeBruce

Zgaduję, że spotkanie tych panów było odrobinę wymuszone. Gaspar Noe o ile mi wiadomo przebywał w Stanach z okazji premiery Enter the Void na Sundance Festival, akurat zbiegło się to z premierą Trash Humpers Korine'a (a może to był pokaz poza premierowy, nieważne). Twórcy popularnego cyklu dokumentalnego Durch die Nacht mit... postanowili skonfrontować tych panów ze sobą. Reżyseria pod kierownictwem Bruce'a LeBruce'a dała nam dokument jakich wiele, a szkoda, bo potencjał był.




Gospodarzem programu został Harmony Korine, wyluzowany, pokazuje Gasparowi miejsca gdzie spędził dzieciństwo. Od powiedzmy placu zabaw, który z czasem stał się miejscem spotkań dla młodzieży nadużywającej kwasów, po wizytę na strzelnicy, knajpę, jazdę po ulicach Nashville nocą, podpatrywanie prostytutek i tym podobne. Pomysł był dobry, ciekawie się zaczęło robić, kiedy Harmony zaprosił Gaspara do kina na seans Trashów. Widz mógł się przyjrzeć jak Harmony to sobie zorganizował. Prosta, fajna impreza, Harm jako twórca niezależny z pewnością nie zawiódł widzów na sali. Gorzej się sprawa ma , jeżeli chodzi o pana Noe. Twórca Nieodwracalnego jakoś nie mógł zdobyć się na jakąś kreatywność, niby w limuzynie zaczął coś opowiadać na temat kręcenia Enter, Harm udawał zainteresowanie, ale bądźmy szczerzy. Za takie newsy, (że realizacja filmu w samym Tokio zajęła mu kilka miesięcy,) to ja serdecznie dziękuję. Sytuacje uratował alkohol, kontrowersyjny reżyser wypił, zrobił siku do jakiejś obskurnej toalety, (co oczywiście uwiecznił dziarski LeBruce) no i jakby spuścił z cugli. Zaczął nawet chędożyć drzewo jak bohater Trashów.

Można z tego wyciągnąć wniosek, że Gaspar ma słabą głowę i naprawdę jest kontrowersyjny. Nie zamierzam oczywiście opisywać całości dokumentu, widać ten pośpiech, widać niedogranie. Tym bardziej mi szkoda, zbyt wiele improwizacji, za mało kunsztu reżyserskiego, ot filmik na potrzeby telewizji.

Największą radochę sprawiła mi niezręczna sytuacja, kiedy jakaś „młodociana przechodnia” poprosiła Harmony'ego o autograf i wspólną fotkę. Ten przedstawił jej Gaspara, tłumacząc kto on zacz, niestety nic nie wskórał. Noe z aparatem cyfrowym w łapie chcąc, nie chcąc musiał wyświadczyć fance Korine'a przysługę.


[dopisane dwie godziny później]

Tak sobie pomyślałem, spotkanie tych dwóch osobowości mogło zaowocować naprawdę ciekawym dokumentem. Tym bardziej szkoda, że temat został potraktowany tak po macoszemu. Biorąc pod uwagę, że prawdopodobnie nie ujrzymy już tych dwóch panów razem, polecam pomimo wszystko ten film.


sobota, 30 października 2010

Trash Humpers (2009), rez. Harmony Korine




Męczący obraz. Na przemian irytuje, intryguje, by zirytować ponownie. Przyłapałem się na tym, że zacząłem dorabiać ideologię, szukałem symbolu, metafory, kontekstu, jednak jakby nie patrzeć, jest to jeden z lepszych obrazów Korine’a ostatnich lat.
Fabuła koncentruje się wokół trójki zamaskowanych postaci, ale słowo fabuła ubierzmy w cudzysłów,  Jak wiadomo Korine nigdy nie popełniłby czegoś tak popowego, jak film fabularny stricte.. Pamiętne Gummo, gorszy Julien albo jeszcze mniej udany Pan Samotny, to co wyróżnia te filmy, co sprawia, że o nich myślimy, to momenty. Nie inaczej jest i tu. Oczywiście większość słyszała czym się ten film je, trailer nie pozostawił nam złudzeń, żadnej ciekawej operatorki nie zobaczymy, montaż –szkoda gadać, film jest o dziwo dosyć dobrze udźwiękowiony, co się kłóci trochę z tą chałupniczą ledwo zipiącą kamerą z ręki.  Zatem mamy do czynienia z jak najbardziej przemyślaną metodą pracy, dużo dźwięków z offu, ale przede wszystkim obraz. Łatwo o pochopny  wniosek, ze operator (sam Korine) używa techniki weselnej, czyli filmuje wszystko jak leci, dlatego czasami "sekwencje/masterszoty" mogą nasunąć takie skojarzenie. To trochę tak, jakby dzieciakowi dać kamerę do łapy, pokazać gdzie jest zoom, no to efekt będzie podobny. Tak wyglądają sceny typu kopulacja ze śmietnikiem, albo niszczeniem sprzętów. Nazwałem je roboczo „sceny zwykłe”.
Raz na jakiś czas reżyser wprowadza w życie swoją formułę i serwuje nam całkiem zgrabną scenkę, której nie powstydziłby się żaden duński dogmatyk ( nawiasem mówiąc miejscami miałem skojarzenia z Idiotami). Widząc tam tą patologię, którą reżyser  winduje na ekran od lat, faktura obrazu, ułożenie postaci, pewna sugestywność, to każe nam przyjrzeć się Trash Humpers uważniej. Zgadliście moi drodzy, Korine znowu manipuluje widzem i to ostro.




Mamy tutaj wiele scen, wyjętych wprost ze Skrawków i te są na swój sposób ozdobą filmu. Postacie mówią w sposób, w jaki widziałem tylko w filmach Korine’a. Spróbujcie kiedyś taki dialog napisać albo zmusić aktora teatralnego, żeby wypowiedział kwestie w ten sposób. No, kurde balans, chciałbym to zobaczyć.
Jak ten film sklasyfikować? Mnie najbardziej pasuje tutaj etykieta kina eksperymentalnego, to nie jest underground, to kino prowokacji, ale jest to  prowokacja wyjątkowo udana. To niezależne dziełko, ale może aspirować do miana filmu ważnego. Złośliwi nazwali by „przydługim video artem”.



Zabawna rzecz, dotychczas Harmonia Korińska używała kliszy paradokumentu, co było zabiegiem ciekawym, ale niezbyt odkrywczym. W tym wypadku mamy dzieło trzymane w konwencji filmików z YT w stylu ” jestem hardkorem”. Na upartego można takie obrazy zgrać ,posklejać, opatrzyć tytułem, wprowadzić trójkę przebranych internautów i już. Oczywiście nie zrobimy tego, przecież to nie jest „sztuka”, a tym czasem Korine się na coś takiego odważył. Nawiasem mówiąc kolejnym filmem, z którym skojarzyłem sobie TH to Nawet szczury potrzebują sera Rafała Woźniaka to ta sama bajka, (jemu Trash Humpers polecam z czystym sumieniem). "Innym" już mniej,  wiem, że i prędzej czy później i tak to obejrzą.