Mojego autorstwa. Jest tego więcej, najbardziej jestem zadowolony z tej
Kamerka Sony DCR-TRV140E
czyli klasyczne Video 8.
Oświetlenie super-naturalne.
A piszę to
Bo to moje pierwsze w życiu zlecenie
Reklamowe
I reakcje były pozytywne,
Bo obawiałem się, że
Ta weselna estetyka
Może odrzucać
.....
Ale udało się
Reszta na YT
wtorek, 21 czerwca 2011
sobota, 18 czerwca 2011
...
Sztuka Kompromisu
Powoli zwijamy manatki, przyszła pora by powiedzieć to jasno. Kończę z blogowaniem i żeby wyszło bez przesadnego patosu. Mogę co najwyżej pobawić się w galerię. Nie wiem, zwyczajnie nie mam do tego głowy.
Recenzje książek to jedyna rzecz, która właściwie mi się w tym interesie podoba, ale jako, że byłoby to tylko szukaniem furtki, decyduje się i tego nie robić. Bez przesadnej skromności stwierdzam, że nie piszę aż tak dobrze, by się to miało do czegoś komukolwiek przydać. Mnie na pewno nie. Czytanie archiwum Zmywaka to nie jest żadna ciekawa lektura.
Medium jakim jest literatura jest dla mnie o tyle ważne, że wiążę z tym swoją przyszłość, chociaż pisać książek na poważnie nie zamierzam. Przede mną teraz duża odpowiedzialność. Tak, zrobiłem coś o czym marzyłem, coś co zawsze chciałem robić. Tak, jestem świadomy tego, że to nie łatwy kawałek chleba. Wydaje mi się, że jest teraz najlepszy moment. Ci co wiedzą o co chodzi, proszę niechaj zachowają milczenie. Poczekajmy, może i to się okaże niewypałem.
Pragnę jednak spróbować.
Pozdrawiam i życzę zdrowia
Łukasz
Wywiad z Zanussim obiecałem tutaj wrzucić i zrobię to. Mam jeszcze tekst o Marku Krajewskim i Andrzeju Pilipiuku, który nabazgrałem chyba z miesiąc temu, ale to tylko i wyłącznie z powodu wizyty przynajmniej jednego z tych panów u nas na Wieczorze autorskim. Ewentualnie wrzucę jeszcze i ten.
Wywiad z Zanussim obiecałem tutaj wrzucić i zrobię to. Mam jeszcze tekst o Marku Krajewskim i Andrzeju Pilipiuku, który nabazgrałem chyba z miesiąc temu, ale to tylko i wyłącznie z powodu wizyty przynajmniej jednego z tych panów u nas na Wieczorze autorskim. Ewentualnie wrzucę jeszcze i ten.
Ostatnio...
Trochę zaniedbałem oglądanie filmów. Wzorem z Arka robię króciutki przegląd obejrzanych ostatnio produkcji.
Husbands, reż. John Cassavetes. Świetny film. Czwarty mąż, który pojawia się tylko na pamiątkowych fotkach na starcie filmu umiera. Jest to punkt wyjścia, akcja zaczyna się od jego pogrzebu. Jego śmierć stawia przez Gazzarą, Cassavetesem i Falkiem odwieczne pytanie „co dalej” czyli w dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, ze jest film o kryzysie wieku średniego. Cassavetes z kolegami czytali scenariusz, potem improwizowali na bazie tych rozmów, zapisywali tekst od nowa i improwizowali ponownie. Tak na przykład urodziła się świetna scena „śpiewania” piosenek w barze. Aktorzy naprawdę byli pijani (rozbierający się Falk to także podobno efekt spontanu). Film i jego fabuła trochę mi się rozmazuje. Podobno wersja reżyserska miała 5 godzin. Pamiętam, że oglądając Mężów czułem niedosyt. Przeszkadzało mi też podejście do roli Cassavetesa i Gazzary. Czasami ten pierwszy zbyt mocno wysuwał się na plan pierwszy, gdy tymczasem bohaterem główny był Gazzara. Czyli w istocie powstał taki popis umiejętności aktorskich, ale w ostateczności z filmu można było wyciągnąć nieco więcej. Trochę zawiódł Falk, jego kwestie, jego rola rozczarowała mnie. Poza rozmową ze skośną oraz striptiz to wszystko co ocalało z reżyserskiej wersji. Szkoda, może to właśnie był powód aby właśnie jego, a nie Gazzarę obsadzić w Kobiecie pod presją.
Urszula Tes napisała, że Cassavetes nie lubił grać we własnych filmach, uważał, że rola reżysera i aktora się wyklucza, szkodzi całości. W tym wypadku zgadzam się, Kobieta albo Makler to dzieła kompletne, tutaj w odbiorze całości przeszkadzają aktorskie „popisy”.
Sala samobójców, reż. Jan Komasa. Bardzo mi się podobał ten film, a właściwie podobał mi się problem „nieradzenia sobie z problemami". Zauważmy, że dramat Dominika wynika z presji otoczenia, kolegów z klasy oraz o zgrozo! internautów. Zdominowany przez fejsbukowe Lubię to!, 10/10, emotikonki, teksty typu LOL, WOW, ZAL, bohater filmu nie jest w stanie się bronić, zamyka się w pokoju i dołącza do wirtualnej grupy ściemniaczy o nastrojach samobójczych. Rodzice, którzy nie potrafią wczuć się w problemy syna, wydają się bezsilni.
Naturalnie Komasa zepsuł film przesytem animacji second life’u jednak idea jest jak najbardziej świeża. Dzisiaj już nie szkoła, rodzice czy wychowanie determinują życie człowieka. Decyduje o tym awatar. Jesteś tym, za kogo uważają cię w sieci. Polecam.
Sucker Punch, reż. Zack Synder. Gdyby pomysł na ten film przyszedł Snyderowi jeszcze dekadę temu, kiedy blue screeny kojarzyły się głównie z prognozą pogody reżyser 300 mógłby jedynie marzyć o zostaniu reżyserem. Nadmiar wizualizacji i szczątkowy scenariusz kwalifikuje SP raczej w okolice komputerowych gier, ale nie na wielki ekran.
Hobo with the shotgun, reż. Jason Eisener. Nie wiem na czym to ma polegać. Film oglądało mi się dobrze, jednak po namyśle stwierdzam, że całe te Maczety, Planet Terrory i to, to jakaś próba stworzenia nowej mody. Moim skromnym próba chybiona i Hobo jest na to ostatecznym dowodem. Film, a raczej jego konwencja jest przewidywalna i szybko się nudzi. Reżyser starał się wyjść na twórcę bezkompromisowego, ale wystarczy przypomnieć sobie kampanię promocyjną i już widać o co tutaj chodzi. Młodzież będzie Hobo bronić, no bo niby dlaczego nie, że to takie miało być, że to idea kina klasy c, a dla producentów kasa wpływa. Nie ma chyba nic lepszego, niż tania produkcja przynosząca dochody.
Drzewa, reż. Grzegorz Królikiewicz. Trochę niedoceniany, (w dodatku otagowany jako horror ekologiczny) to świetne stadium konfliktu ambicji z poczuciem macierzyństwa. To także film o poczuciu niespełnienia, mąż nie może się odnaleźć w świecie, żyje w cieniu żony, która, aby go zachęcić namawia go do wypisywania mandatów. W rezultacie mąż kieruje swą agresją na jej przedmiot badań-właśnie na drzewa. To oczywiście tylko fragment problemów. Nie chcę zdradzać fabuły, ale to Królikiewicz pełną gębą. Trochę dziwi mnie obojętność która panuje wobec Drzew. Nie znalazłem żadnej dobrej recenzji, może ten wywiad rzeka, na który poluje rzuci nieco światła na ten film.
Drzewa to także rezygnacja z nadmiaru artyzmu. Ale to właśnie ten manewr czytelniej niż w Zabiciu ciotki pokazuje język i metodę kręcenia filmów przez Królikiewicza. Cytacik z FW (pisownia oczywiście zachowana).
„Męczący, wydumany - pokazywany chyba tylko raz TVP, w programie określony jako "film eksperymentalny". Jeśli na kimś tu eksperymentowano to tylko na wytrzymałości widzów. Ja przyznam, że nie wytrzymałem. I tylko żal tych wszystkich drzew, które wycięto na potrzeby realizacji takiego gniota.”
oraz odpowiedź
„Masz racje. Kupa jakich mało z tego filmu wyszła. Już nie wspomne o bryzdkich aktorach :D i tej starej kamerze, którą świat przestał używać 20 lat wcześniej. A tak na marginesie to zauważyliście, że polskie filmy z lat 90-tych wyglądają gorzej niż amerykańskie z lat 70-tych?? Weźmy Ojca Chrzestnego i np. Kilera :)”
Kyrtapsowi by się Drzewka spodobały.
niedziela, 12 czerwca 2011
Krzysztof Varga
Wieczór Autorski 11-06-2011
Piszę ten tekst na setkę, nie mam ochoty sobie tego redagować. Na spotkanie z Krzysztofem Vargą przyszło 5 osób. Dwie wyszły po kwadransie, doliczymy jeszcze księgową, dziennikarkę (pozdrawiam przy okazji), znajomego gościa z aparatem oraz chłopaka z kamerą. Ten zresztą także wyszedł zaraz. Na chuja się zdała informacja, że gościem wieczoru będzie Andrzej Stasiuk. Na chuj te 150 zaproszeń wysłanych do "spragnionych kultury". Najnowsza książka Krzysztofa Vargi, Aleja Niepodległości jest w moim odczuciu świetną pozycją, najlepszą zaraz obok Gulaszu z Turula. Można ją sobie było u nas kupić za groszę, na nic to.
Było tak chujowo, że ja pierdolę, te trzy osoby nie miały żadnych pytań do pisarza. Kilkakrotnie się uśmiechnęły, bo pan Krzysztof odpowiadał naprawdę ciekawe rzeczy.
Nie skarżyłbym się, gdyby nie fakt, że regularnie jesteśmy bombardowani oskarżeniami, że za mało robimy, a nawet! że spotkania powinny być częściej. Sezon się zaczął, pora dobra więc WTF?A samo spotkanie w dużej części zeszło na tematy poza literackie. Varga sprowadzał swój wizerunek i pisarzy w ogóle na ziemię. Obaj ze Stasiukiem zażartowali sobie porządnie z Kuczoka:) Wyśmiali Von Triera, i ołówki Jerzego Pilcha. Varga przyznał, że zaczął pisać z miłości do literatury, że uwielbiał czytać i dalej to robi. Uwielbia filmy, lubi internet i odżegnuje się od miana banalisty, które mu przylepił Paweł Dunin Wąsowicz.
Co mnie trochę zadziwiło, Krzysztof V. powiedział, że jego zdaniem możliwości eksperymentu w literaturze się już wyczerpały. On sam, chociaż jego Karolina do takiego miana aspiruje, za takiego pisarza się nie uważa. Pisał Tequilę i Karolinę jednocześnie, co mnie zdziwiło, bo to skrajnie różne formy.
No kurde, przesympatyczny człowiek. I szkoda, bo gdyby ta publika, nawet te dwie osoby trochę dobrej woli wykazały to by to mogło być ciekawe, kameralne spotkanie. Acha, Krzysztof Varga jest pierwszym pisarzem, który wyznał, że pisze bez konspektu, jak leci, ma pomysł i ciągnie to. Czasami ma zastój i wtedy w ogóle nie rusza tekstu a potem znowu.
Tak na marginesie, Wojtek Smarzowski chciał zekranizować Tequilę, napisał scenariusz ale projekt poszedł do kosza.
Od siebie teraz dodam, że przygodę z Krzysztofem Vargą zacząłem właśnie od tej książki. Trochę zbyt szybko sklasyfikowałem tego pisarza, jako "modnego", starającego się być cool. Zresztą nie omieszkałem tego wyznać podczas wieczoru. Błąd zrobiłem, bo to ciekawy, warty poznania autor.
I tyle, zdjęć nie daję, bo póki co, nie posiadam, zresztą nie wiem, czy ta pusta sala byłaby tu na miejscu. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo po tym wieczorze, sens organizowania takich spotkań stoi pod znakiem zapytania.
sobota, 28 maja 2011
Maciej Pałka czyli
WIECZÓR Z U.T.P.K.*
UZNANYM TWÓRCĄ POLSKIEGO KOMIKSU
UZNANYM TWÓRCĄ POLSKIEGO KOMIKSU
WYSTAWA PRAC
LALECZEK KUPNA MOŻLIWOŚĆ
Z DEDYKACJĄ GRAFICZNĄ
Z DEDYKACJĄ GRAFICZNĄ
NAWET KOTA Z ALICJI
Spotkanie z Maćkiem odbyło się w czwartek, 26go kwietnia. Pamiętam, akurat to był dzień matki, panował niezły sajgon, zapomniałem z tego wszystkiego do niej zadzwonić i życzyć wszystkiego naj. Przepraszam zatem wszystkie mamy świata.
A co do wieczoru...Maciek okazał się przemiłym człowiekiem, na pewno publiczność go polubiła, szkoda tylko, że nie dopisała tak jak na to zasługiwał. Ja się trochę temu nie dziwię, krynicka publika przyzwyczajona była do oklaskiwania kogo innego, oni na pewno chętnie posłuchaliby kolejną historię o Łemkach (bez obrazy, ofkors) a tutaj mamy chłopaka, który sprzedaje „specjalnie hodowane laleczki do uciech”. Na pewno i tutaj głowę dam, dzięki osobie Maćka nastąpiło przetarcie KKSu (Krynickiego Komiksowego Szlaku), a to już dużo.
Postanowiłem za główny punkt ciężkości spotkania uświadomić widowni ideę komiksu jako dzieła sztuki, co zawarłem może nieco zbyt melodramatycznie we wstępie. Nie było to dla mnie trudne, sam mam na tym punkcie spoooore! braki, wystarczyło zatem mówić o sobie:)
Maciek opowiadał o swoich początkach. Pierwszych wydawnictwach, o swoich zinach oraz o sposobie w jaki powstawał nakład. Co zwróciło moją uwagę, ten chłopak nie skarżył się na niski zarobek, że wszystko musi robić samodzielnie, że komiksiarze mają źle. Nie było w nim czuć żalu, rozgoryczenia czy frustracji, nic z tych rzeczy. Widać było, że kocha to co robi, chociaż "nie z tego żyje".
Potem Maciek zdradził kilka szczegółów co do swoich przyszłych projektów, opisał ideę Degrengolandu, web komiksu. Nie wiem ile mogę zdradzić, osobiście najbardziej czekam na ten Prodżekt Bilbord, zainteresowani na pewno już wiedzą. Pogadaliśmy sobie także na temat ekranizacji komiksu, zarówno na temat tych udanych jak i tych zupełnie złych. Maciek jak się okazało ma całkiem sensowne podejście do tego, kwestia potraktowania komiksu tylko jako punktu wyjściowego do scenopisu nie musi tutaj być czynnikiem decydującym. Szkoda, że ten wątek się nie rozwinął, bo można by było ustalić wiele rzeczy. Podobnie jak kwestia afery z „cweloholokaustem” w albumie Chopin New Romantic również specjalnie Maćkiem nie wzburzyła. Kiedy brał udział w tworzeniu odcinka Gazety Wyborczej Katowice (każdy wie zresztą o co tam chodziło), a było to tuż po „skandalu”, ekipa redakcyjna GW w ogóle o tym nie wspomniała, nie ma co tragizować, nic takiego się nie stało, żeby to ciągnąć, powiedział.
Padła też ciekawostka dotycząca amerykańskich komiksów superbohaterskich i samego scenariusza. Ciekawie to Maciek wyjaśnił.
Otóż częstokroć taki scenariusz jest bardzo ogólnie napisany. „Spiderman walczy ze Scorpionem trzy strony”, dialogi są dopisywane później. Dlatego te postacie mają zazwyczaj twarze bez wyrazu, żeby się z tekstem nie gryzło. Urocze. Rysunek, storybord jako gotowa matryca, rysowana w ciemno...
Muszę tutaj dopisać, że w ostatniej chwili zaimprowizowałem, co mi się nigdy dotąd nie zdażyło, „wypuszczenie komiksów Maćka w tłum”. Poleciał mój własny egzemplarz Laleczek, ale tych pierwszych, Kaflików oraz 10BO ( prezent od Maćka). A wszystko po to, aby publika trochę styl M. ogarnęła. Kreska Macieja jest ciekawa i intrygująca ale na pierwszy rzut oka, taka estetyka nie musi przekonywać. Kiedy ludzie pooglądali, Maciek opowiadał o tych albumach, zwłaszcza o historii powstania Kaflików i ich kontekście do 10BO. Sam cieszyłem się jak dziecko, kiedy udało mi się znaleźć Kafliki na Allegro, a o 10 nawet nie marzyłem. Ktoś zapytał, ile czasu coś takiego powstaje. Według mnie ważne jest ile SZTUK czegoś takiego powstaje. Nakład 1000 egzemplarzy dla książki dobrze zapowiadającego się debiutanta to i tak niski nakład. Nakład pierwszej edycji Laleczek wynosił według Maćka 100 egzemplarzy.
No i tak zleciała godzina, szkoda, że publika jakoś nie potrafiła wykazać się większą interaktywnością, ale pamiętajmy, że prawdopodobnie większa część tych ludzi kojarzy komiks tylko i wyłącznie z Kaczymi Opowieściami. To nic, kilka egzemplarzy nowych Laleczek się sprzedało, Maciek rysował dedykacje każdemu, za to największą niespodziankę sprawiła mi wizyta pewnego młodego człowieka, który znał Maćka z forum. Specjalnie przyjechał, chociaż nie pamiętam skąd:) na ten wieczór. Pogadali sobie, a ja za ten czas odprowadzałem gości.
Tyle w skrócie o wieczorze z „uznanym”. Najwięcej jednak dały mi rozmowy z Maćkiem przed spotkaniem i po. Ten chłopak ma bardzo wiele do powiedzenia, jak się go słucha to się ma ochotę szukać nowych komiksów. Do 10 Bolesnych Operacji, który spróbuję poddać bolesnej recenzji wracam nieustannie. Świetny materiał.
Mam nadzieję, że Maciek do nas jeszcze zawita, kto wie, może już we wrześniu...bo to zaledwie ułamek tego co mógłby Kryniczanom zaoferować.
Przypominam sobie teraz wieczór dnia, kiedy rozmawialiśmy o komiksach, zinach, muzyce, dzieciach, żonach i książkach. Piliśmy piwo i zleciał tak ten czas, że jezus, a rano niestety Maciek musiał już wracać.
Obiecano mi foty, wrzucę tutaj, na blogu Maćka na pewno także się pojawią
niedziela, 22 maja 2011
CANNES 2011
Cóż mogę powiedzieć. Gratulacje dla Winding Refna, tym bardziej mam ochotę zobaczyć jego DRIVE. Zaciekawiło mnie to Polisse. Podobnie jak ten pedofilski Michael:) Na pewno zobaczę Melancholię, zaś czy Złota Palma słusznie należy się Malickowi? Czy musieli to być bracia Dardenne, co takiego pokazali, że jest Grand Prix?
A co do Melancholii, uważam, że ci co wywalili Von Triera postąpili słusznie, było to bardzo dyplomatyczne wyjście moim skromnym z tej sytuacji. Nagroda dla tej pani utwierdza mnie w tym przekonaniu, że jego filmy dalej mogą walczyć o Złotą Palmę. Gorzej gdyby ten film całkowicie pominięto. Jury pokazało, że stoi ponad uprzedzeniami, a zarazem zrobili przyjazny gest w stronę Izraelskiej Strony Mocy. Osobiście nie sądziłem, żeby Melancholia miała wygrać, nawet bez tego skandalu ten reżyser się po prostu znudził i tyle w temacie z mojej strony.
Summa summarum, to był prawdziwy festiwal gigantów. Teraz oczekuję na Wenecję
LISTA NAGRODZONYCH
Złota Palma
"The Tree of Life" reż. Terrence Malick
Grand Prix
Nuri Bilge Ceylan za "Bir Zamanlar Anadolu'da"
Jean-Pierre Dardenne i Luc Dardenne za "La Gamin au Velo"
Najlepsza aktorka
Kirsten Dunst za "Melancholię"
Najlepszy aktor
Jean Dujardin za "The Artist"
Najlepszy reżyser
Nicolas Winding Refn za "Drive"
Najlepszy scenariusz
"Hearat Shulayim" reż. Joseph Cedar
Nagroda jury
"Polisse" reż. Maiwenn
Złota Kamera
"Las Acasias" reż. Pablo Giorgelli
Złota Palma dla filmu krótkometrażowego
"Cross" reż. Maryna Vroda
A co do Melancholii, uważam, że ci co wywalili Von Triera postąpili słusznie, było to bardzo dyplomatyczne wyjście moim skromnym z tej sytuacji. Nagroda dla tej pani utwierdza mnie w tym przekonaniu, że jego filmy dalej mogą walczyć o Złotą Palmę. Gorzej gdyby ten film całkowicie pominięto. Jury pokazało, że stoi ponad uprzedzeniami, a zarazem zrobili przyjazny gest w stronę Izraelskiej Strony Mocy. Osobiście nie sądziłem, żeby Melancholia miała wygrać, nawet bez tego skandalu ten reżyser się po prostu znudził i tyle w temacie z mojej strony.
Summa summarum, to był prawdziwy festiwal gigantów. Teraz oczekuję na Wenecję
LISTA NAGRODZONYCH
Złota Palma
"The Tree of Life" reż. Terrence Malick
Grand Prix
Nuri Bilge Ceylan za "Bir Zamanlar Anadolu'da"
Jean-Pierre Dardenne i Luc Dardenne za "La Gamin au Velo"
Najlepsza aktorka
Kirsten Dunst za "Melancholię"
Najlepszy aktor
Jean Dujardin za "The Artist"
Najlepszy reżyser
Nicolas Winding Refn za "Drive"
Najlepszy scenariusz
"Hearat Shulayim" reż. Joseph Cedar
Nagroda jury
"Polisse" reż. Maiwenn
Złota Kamera
"Las Acasias" reż. Pablo Giorgelli
Złota Palma dla filmu krótkometrażowego
"Cross" reż. Maryna Vroda
sobota, 7 maja 2011
Zapowiedź: Wywiad z Krzysztofem Zanussi
Kończę go redagować. odbył się u nas Wieczór Autorski z panem Krzysztofem. Trochę jest z tym roboty, bo te wypowiedzi są delikatnie mówiąc, długie. Na dodatek miałem na to około 20 minut, co w przypadku Dziędziela starczyłoby na dwa wywiady. Z nim potrzeba godziny, bo do powiedzenia ma wiele, ma bardzo wiele. A wieczór autorski zjeżdżał w strony wszystkiego, tylko nie filmu, zatem popchnąłem wywiad stronniczo w kwestie, które mnie interesują. Pierwsze filmy, Struktura kryształu, Brat naszego Boga, 3D i takie tam:)
[Nie dopisałem, a to najciekawsza kwestia wywiadu]
POSTMODERNIZM
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










