środa, 11 lipca 2012

Bi Bułka i profesor Sztuka

BB3

I stało się. Bi Bułka ujrzała światło dzienne, co automatycznie usuwa ją z działu zapowiedzi i teleportuje do Sklepu. Nie sądziłem, że wydanie tego komiksu będzie wielokrotnie przekładane. Kiedy kartkuję BB3 dochodzi do mnie, że Otoczak umieścił na stronach nawet cytaty z naszej korespondencji mailowej. Rozumiem teraz, że nieustannie Bi Bułkę uzupełniał, szlifował... Jak to odbierze czytelnik? Wiadomym jest, że ten styl nie do każdego musi przemówić.





Otoczak konsekwentnie trwa przy swojej wypracowanej formule, ale widać po chłopaku progres. Piszę to nie jako jego wydawca, ale jako ten który był zamęczany coraz to nowymi pomysłami i koncepcjami Otoczaka.

Pisałem na stronie Ważki, że wraz z Bi Bułką ukaże się kaseta/płyta zespołu Płetwonurki Szczurki. Niestety, nie udało mi się połączyć obu tych projektów. Jednak kiedy płyta ujrzy wreszcie światło dzienne, posiadacze któregokolwiek komiksu z serii BB będą mogli kupić ją po symbolicznej cenie.
O dostępności Płetwonurków poinformujemy niebawem.



Scenariusz i rysunki: Rafał Otoczak Tomczak
Liczba stron: 102
Format: 175×250 mm
Oprawa: miękka
Papier: offsetowy
Druk: cz.-b.
Wydanie: I
Cena:28 + 2 złote (przesyłka)

Komiks można kupić także w Incalu oraz w Gildii.

wtorek, 10 lipca 2012

Czuję absmak


Janek Koza jest postacią, która stoi poza marginesem komiksowego półświatka. To, że doczekał się własnej wystawy okraszonej albumem Polaków Uczestnictwo w Kulturze zakrawa na mocne wydarzenie kulturalne. Wydawnictwo Centrala decydując się ująć twórczość tego pana w zwarty artbook  wykonała iście retorycznego fikołka. Ta książka razi, razi konceptem, razi formą, wywołuje skrajne odczucia i paradoksalnie jest to też jej największą zaletą.


Przeszkadza mi, że na tej wystawie nie byłem. Czuję absmak (cytując postać Prosiaka Owedyka) trzymając ten album w ręce, że nie mogę skonfrontować i podjąć w pełni dialogu z twórczością Janka Kozy.
Bo i twórczość, koncept graficzny tego rysownika ma wywoływać u czytającego zgrzyt. Wyobrażam sobie teraz, co czuli recenzenci, którzy podjęli się recenzji Polaków...Od której strony zacząć, może od przypomnienia, że niedawno, w Poznaniu była wystawa? Niełatwo jest podjąć rękawicę. Wiem sam po sobie, próbowałem trzy razy.


Jest w tych rysunkach coś takiego, że człowiek zaczyna się porządnie na tym wszystkim zastanawiać i coś go zaczyna wkurwiać. Krótkie, siarczyste policzki.
Afronty
Jazda po bandzie, niskie pobudki.
Owłosione, nabazgrolone postaci są karykaturą Polaka ze stereotypu. Do czytelnika dociera to dopiero po chwili, ale i tak wystarczy, żeby odwrócił uwagę od zawartości i skupił się np. na warstwie edytorskiej. Bowiem, żeby recenzja miała sens, należy albo zgodzić się ze światopoglądem  magistra Kozy, albo przyznać mu rację. Ta druga opcja raczej nie wchodzi w grę, recenzent nie lubi prawić morałów, ani wygłaszać truizmów. Poza tym, pasowałoby rozszerzyć dyskusję na grunt pt."czym jest kultura", ale po co, rysunki Kozy robią to o wiele lepiej. Pisząc którąś tam wersje recenzji, uświadomiłem sobie, że tak naprawdę nie szukam dialogu z artystą, tylko przypierniczam się do Centrali.
Na tym polu jest dużo łatwiej
Bo rzeczywiście można szukać błędów w warstwie edytorskiej. Przyznaję, czego od samego początku nie ukrywałem, że format albumu jest ulepiony trochę pod target, który nie miał dotąd z twórczością mgr Kozy wiele wspólnego. Jest grzecznie, czytelnie i wyraźnie. Powiedziałbym, że nawet sterylnie. Grafiki są rozmieszczone na całych stronach, ale przeszkadzał mi nadmiar bieli. Jest wywiad, ale zbyt ogólnie poprowadzony. Przyłapałem się, że niewiele mi z niego w głowie zostało. Odniosłem  wrażenie, że redakcja chciała zadowolić także i tych nieszczęśników, którzy parają się miłością do hardkoru, ale bała się przesadzić. Przez szaroście, kalkulowane niedbalstwo...zbyt widoczna jest ta kalkulacja.
Przed oczami staje mi Prosiacek X.
Tam było postawione wszystko na jedną kartę. KG nie wmawiała czytelnikowi, że zawartość albumu ma kogoś urazić. Zrobił to za nich sam komiks. A w przypadku Polaków...? Pewnie się mylę, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta książka miała nam powiedzieć: „popatrzcie, to bardzo, specyficzny,  yntelygentny humor”.

A przecież nie o to chodzi.
Rysunki Janka Kozy mają wystarczająco wiele siły, żeby czytelnik doszedł do tego sam. Co więcej, magister Koza operuje estetyką, którą (stety-niestety) kupią nieliczni i pewnie dlatego nie ma sensu na siłę ujednolicać tej sztuki. Janek Koza wybrał świadomie taką drogę, po co wozić jego prace na salony? Czy potraficie wyobrazić sobie krążek The Kurws w gustownym digipaku z kredową wkładką?
Bo ja nie (chociaż trzeba przyznać, że pomysł na wykorzystanie papieru z risajklingu jest kapitalny)


***


[zamiast puenty]
Ilekroć biorę do ręki ten album, zawsze dłużej wzrok mój zatrzymuje się na tej stronie. To jedna z moich ulubionych:
-Jaką masz umowę?
-O dzieło

...a potem przypomina mi się postać pewnego nadwornego błazna, którego ujął w ramy Matejko i jakoś więcej odechciewa mi się pisać...
To tyle

Projekt i skład: Kira Pietrek
Korekta: Natalia Słomińska
Redakcja: Maciej Gierszewski
Fundacja Tranzyt / Centrala Centrala - Central Europe Comics Art
Poznań 2012
Wydanie I (w tej edycji)
Nakład 680 + 20  egz
Format: 191x222 mm
Ilość stron: 100 
Papier wnętrza: cocoon - bielony z recyklingu 170 g
Papier okładki: cyclus szary z recyklingu 300 g
Cena: 34,90 zł

czwartek, 29 marca 2012

Zbiornik komiksowy-Mikrokosmos

to tytuł nowego albumu Sławka Lewandowskiego. Premierę planujemy na FKW, przedsprzedaż ruszy naszym starym dobrym zwyczajem dwa tygodnie wcześniej. Już wkrótce więcej informacji, a tymczasem prezentujemy okładkę.

niedziela, 18 marca 2012

Radosav Poranna mgła, Boris Stanic

Opowieść przy obiedzie


 
Oto nakładem Centrali ukazał się kolejny laureat ubiegłorocznej Ligatury Pitching. Radosav Poranna mgła Borisa Stanica w przeciwieństwie do zwycięzcy Jaya Wrighta nie wzbudził już tylu emocji w środowisku. Czy zasłużenie? Opisana prostą narracją historia losów dziadka rysownika, pełna prostoty i szczerości mogła nie wywołać już takiego poruszenia. Pamiętam swoje pierwsze reakcje w trakcie czytanie komiksu i po. Zachwyt gawędziarską formą, surowość rysunku i niedosyt, że autor przerwał  historię w kluczowym akurat momencie.
A przecież już we wstępie autor zaznacza, „(…) Staram się opowiadać właśnie tak, jak on zwykł opowiadać”. Dlatego można pisać w nieskończoność o niedociągnięciach w scenariuszu, o brakach w  budowania napięcia…A przecież takie właśnie są wspomnienia-wyrywkowe. Nie są dziełem scenarzysty blockbustera, tylko prostego człowieka, który wiele przeszedł i nie pragnie gloryfikować swojej postawy. Przychodzi mi na myśl, że losy Radosava są właśnie świetnym materiałem na scenariusz, tylko czy wtedy udałoby się zachować prostolinijność  opowieści?
Spójrzmy, jak potraktowana jest historia o zasypaniu Radosava przez śnieg, albo próba stworzenia domowego ogniska wspólnie z Leposavą i jej matką. Emocje są, ale ukrywane, tak jakby ich bohater chciał zakończyć temat i przejść do kolejnego.  Można zgodzić się, że język komiksu oferuje więcej możliwości, to pozostawiam krytyce. Można także ponarzekać, że Boris Stanic nie spróbował zająć żadnego stanowiska, nie spróbował wyważyć tej historii…Faktycznie, przyłapałem się na tym, że czytać Radosava można właściwie od dowolnego momentu. Może przeszkadzać  także kompozycja kadrów, zaledwie dwa na jednej stronie. Biorąc pod uwagę rozwiązania edytorskie Lonely Matador,  album Stanica jawi się nadzwyczaj skromnie.

Na koniec podzielę się taką dygresją. Co każdy z nas będzie mógł powiedzieć o swoim życiu za te kilkadziesiąt lat, czy będziemy chodzić z podniesioną głową, czy i nasze losy będą potrzebowały upiększania? I dopiero wtedy sięgnijmy jeszcze raz po ten album i ponarzekajmy jaki to on mało jest widowiskowy.    

Radosav. Poranna mgła
Autor: Boris Stanić
Liczba stron: 76
Format: B5
Oprawa: miękka
Papier: kredowy
Druk: kolor
Wydanie: 2012
Cena z okładki: 34,90 zł
Wydawnictwo: Centrala

poniedziałek, 13 lutego 2012

...a tymczasem

GEDEON ZEBRANY
zbiór prac Daniela Grzeszkiewicza
120 stron w zatwardziałej oprawie





Najpierw wyjaśnię jedną rzecz. Premiera albumu od samego początku była zapowiedziana na 13 lutego, ale mogło być i tak, że hurtownicy obawiali się działania tej złowieszczej liczby i przemianowali mi 13 stkę na 10 tkę. Jak dla mnie okej, właściwie zostawiam to w ich rękach, bo jak wspomniałem na stronie Ważki, chciałbym zrezygnować ze sprzedaży przez internet. Wolę zostawić to fachowcom. 
Siłą rzeczy ten krok oznaczał również brak PRZEDSPRZEDAZY, ale jak mówiła moja babcia-jak się bujać to w obie strony. 

A wracając do Gedeona zebranego...pomimo, że ten zbiorek zawiera wiele luźnych opowieści, paradoksalnie stanowi koncept album. Teraz kiedy trzymam go w rękach, spoglądając na "neoneowego" Gedeona cieszę się, ze Daniel nie zmienił tej okładki.

Na zachętę- mocny początek

Do kupienia tutaj, tutaj i tutaj.

Bi Bułka 3 w natarciu

Blizej jak dalej. Otoczak z niechęcią udostępnia nowe materiały. Spokojnie podgrzewa napięcie, jest oszczędny, nie interesuje go efekciarski hajping.
I proszę, oto na stronie Ziniola w dziale kibicujemy, pojawia się przedziwne story.
Popatrzcie sami

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Moje życie z Dżejmsem, Maciej Gierszewski

Prawda, że jest piękny

To Marcinowi Zembrzuskiemu muszę podziękować za sugestię, w czyj talent warto zainwestować odrobinę kapitału. On to w którymś tam tysięcznym mailu rzucił mi tekst w stylu:
"a może coś Kreta byś wydał?".
Już wtedy obiecałem sobie, że jak się uda to pasuje Zembrzuskiemu publicznie podziękować. Dzięki Marcin za cynk, zawsze będę o tym pamiętał. 

Ale wtedy, nim nastąpiło ostateczne porozumienie wiele maili musiało przepłynąć. Byłem wtedy pochłonięty wydaniem Ziniola, chwilami "srałem ze strachu" i różne myśli latały mi po głowie. Maciej, co mi się podobało nie narzucał się ze swoim materiałem. Nie częstował mnie tekstem w styl "mam tych wierszy w cholerę", albo "mam w szufladzie kilka opowiadań", a przecież debiutantem nie był. Debiutantem byłem ja, a on w sumie mógł mi wcisnąć cokolwiek.
Wreszcie padła decyzja. Moje życie z Dżejmsem Nie mogłem nie wydać tego tytułu, a to dzięki żonie, która usłyszawszy tytuł, zapytała: "Czy to jest o homoseksualistach?".
I jak to w życiu bywa, musiało minąć trochę czasu nim doszło do druku. Zdążyłem poznać osobiście Maćka na MFK i żałuję, że nie pogadałem z nim dłużej. I teraz, kiedy mam za sobą telefony do drukarni, że książka już jest, nie pozostaje mi nic innego jak przedstawić Wam Dżejmsa.
"Zabiję tego kota"
Oto dziś, tuż po odśnieżeniu wjazdu do garażu mogę oficjalnie ogłosić przedsprzedaż.

Zamówienia składamy tutaj(KLIK)



MACIEJ GIERSZEWSKI ur. 1975; poeta, prozaik, bloger. Pisuje o komiksach, m.in. na „Kolorowych Zeszytach” oraz „Alei Komiksu”. Opublikował: „Profile” (Olsztyn 2006), „Luźne związki” (Poznań 2010). Zredagował (ze Szczepanem Kopytem) antologię poetycką pt: „Słynni i świetni. Antologia poetów Wielkopolski debiutujących w latach 1989 – 2007” (Poznań 2008). Prowadzi bloga o komiksach: http://dybuk.wordpress.com. Mieszka w Poznaniu.