Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MFKiG. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MFKiG. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 września 2012

Zapowiedzi na MFKiG

No, do festiwalu pozostał niespełna miesiąc, jednocześnie te albumy, które Ważka miała w zapowiedziach powędrują wkrótce do sklepu, mamy nadzieję, że ich cena będzie zachęcająca.
W pewnym sensie niespodzianek nie będzie. W Łodzi pojawi się druga i ostatnia odsłona The very best off: the Ziniols czyli przekrój twórczości artystów związanych z jednym z najlepszych komiksowych zinów w kraju. Zamach na prezydenta-pierwszy komiks Sławka Lewandowskiego w kolorze oraz prawdziwy komiks gigant KSIONZ duetu Szcześniak/Rustecki.








Ten ostatni, jak pewnie wiecie mógł w ogóle nie zostać wydany, jego cena jednak nie odstraszyła czytelników (bo nas początkowo tak) i Ksionz przyjedzie również do Łodzi. Jeszcze raz, wielkie dzięki.
Tym sposobem nasz plan wydawniczy na 2012 rok został częściowo zrealizowany.

Coś o cenach

The Very Best Off The Ziniols: Rarities and B-Sides, cena okładkowa: 32 złote (czyli tyle samo co w roku ubiegłym)
Zamach na prezydenta, 38 złotych
KSIONZ, 99 złotych

Oczywiście w przedsprzedaży oraz podczas trwania festiwalu ceny będą niższe.
Będą również promocyjne pakiety, dla tych co się do tej pory do zakupu ważkowy komiksów przekonać nie mogli, ale o tym wkrótce.

I ponieważ czas nas goni i powoli trzeba zwijać tego posta, zatem małe podsumowanie:
Wykonaliśmy 80 procent planu. Nie udało się naoliwić maszyny pt. proza oraz poezja. Ważka miała w założeniu wydawać zarówno twórców komiksowych jak i tych co mają coś ciekawego do powiedzenia w formie chociażby haiku, ale nie wymieniam tutaj nazwisk. Liczę, że osoby zainteresowane wydaniem u nas dadzą nam jeszcze jedną szansę i jak nadejdą lepsze czasy powierzą nam swoją twórczość do druku. 
Od kilku miesięcy Ważka miała stać się także sklepem, nasze otwarcie planowaliśmy na łódzki festiwal i niestety nie udało się. Musimy z tym poczekać przynajmniej do stycznia, ale obiecujemy, że będziemy bardziej się starali.
Drugim projektem, który nie wypalił dosłownie w ostatniej chwili był nasz as w rękawie, komiks o Nikiforze. Miał to być nasz pierwszy tzw. komiks na zamówienie, którego geneza sięga jeszcze zeszłego roku. Strony graficznej podjął się Daniel Gutowski, a scenariusz napisał Dominik Szcześniak. Wielka szkoda, ale wstrzymamy się z publikacją plansz oraz treatmentu fabuły, bo wierzymy, że to dzieło jak najszybciej ujrzy  światło dzienne.

To tyle,do zobaczenia.
 

niedziela, 4 grudnia 2011

Fotostory, Dominik Szcześniak i Rafał Trejnis, 2011




Najpierw oczywista oczywistość. Pierwsze odcinki Fotostory pojawiły się na kartach Ziniola już dobre kilka lat temu. Gdyby kontynuacja zina trwała dalej, prawdopodobnie historia Mikołaja i Berna urosłaby do całkiem słusznych rozmiarów. Podczas tegorocznego MFK miała miejsce premiera Fotostory, tym razem jako pełnoprawnego albumu z niepublikowanym dotąd epizodem Zanim zaczniemy. Za scenariusz odpowiadał oczywiście Dominik Szcześniak, za rysunki Rafał Trejnis. Od debiutu przyglądałem się reakcjom czytelników na Fotostory. Poza kilkoma recenzjami, o komiksie właściwie niewiele słychać. Niby reakcje są pozytywne, ale...

Przyczyn tego stanu jest kilka. Pojawił się w sprzedaży w najgorszym momencie. Premiera Szelek duetu Szyłak/Stefaniec, ceglastego Osiedla Swoboda Śledzia, świetnego Czasem Marcina Podolca…dodatkowo sztucznie przylepiona etykieta, jakoby Fotostory było odpowiedzią albo przedstawiało dalsze losy bohaterów Ekipy Swobodnej sprawiło, że album ten zaszufladkowano gdzieś pomiędzy komiksem obyczajowym, zbiorczym wydaniem pretekstowym a kolejnym z wielu projektów Szcześniaka wyciągniętych z szuflady na światełko dnia.

Prawda jest nieco inna. Fotostory może nie jest albumem roku, ani tym bardziej dekady, ale też nigdy do tego miana nie aspirowało. Nie jest freskiem jak komiks Śledzia, który kokietuje czytelnika każdym kadrem. Żaden Niedźwiedź nie dubluje hiszpańskiego pornosa, nikogo nie goni sympatyczna Psotka. Panie i panowie, to nie te kwiatki. Zupełnie inna rzeczywistość, inni bohaterowie. Fotostory nie raczy wszechobecną nowomową. Brakuje graffiti, jest za to pieprzona, nudna polska rzeczywistość. Zatem jeżeli już musimy album do czegoś porównywać, niechaj to będzie 10 Bolesnych Operacji.
Dlatego Osiedle wygrywa, Fotostory stoi z boku. Każdy kto zasugeruje się wstępem komiksu (autorstwa Kuby Jankowskiego) będzie podświadomie te dwa komiksy ze sobą zestawiał. Błąd.



Można napisać, że fabuła jest tu pretekstem do złapania w kadr „pokolenia 1200 brutto”, ale dla mnie jest to zdanie wytrych. Prawda jest nieco bardziej skomplikowana. Scenariusz Szcześniaka to zabawa konwencją telenoweli, podczas której banał wysuwa się na plan pierwszy a małżeńska sprzeczka stanowi oś główną odcinka. Mamy tam sytuacje typu „bączek na zgodę”, trochę ostający od reszty epizod Ridża Forestera czy „koleżanki Gośki” i chorobę krwi. Kto pamięta starsze odcinki Klanu, będzie wiedział o czym mówię. Absurd sytuacyjny, nagromadzenie wątków bez żadnej przyczyny. Budowanie pustego napięcia, które okazuje się odpustowym balonikiem. W przypadku F. widać, że scenarzysta przeniósł język telenoweli na język komiksu.
Powiedzmy, że Szcześniak z Trejnisem przemówili do Polaków w ich „macierzystym” języku albo zaproponowali nowy „komiks dla ludu”. Czy można zatem zaryzykować stwierdzenie, że adresatem Fotostory są nie komiksiarze, lecz fascynaci tasiemców?

Bo Fotostory jest komiksem bez początku ani końca, brakuje klarownej fabuły-historia Berna i Mikołaja po prostu trwa. I pewnie dlatego Fotostory jest delikatnie mówiąc olewane. Bo oferuje czytelnikowi to, co go najmniej interesuje. Brak przystępnego artyzmu nudzi, chociaż już od dawna było wiadome, że Dominik Szcześniak jest świetnym obserwatorem. Pozwolę sobie napisać, że ten komiks to środkowy palec wymierzony w malkontentów,którzy uważają, że brakuje nam dobrych scenarzystów. Powiem więcej, mam przeczucie, że ten komiks odżyje po latach jako udana próba sportretowania pokolenia powracającego z emigracji z przysłowiową ręką w nocniku. I nie jest to widok, który wzbudza nasze zainteresowanie, Pewnie dlatego, że sami obcujemy z tym na co dzień.



Czy zapowiadana kolejna część wyrwie się z tego marazmu na inny lewel? Czy Szcześniakowi uda się przekonać do siebie nową publiczność, wprowadzi nowe wątki, dopieści te zaczęte. Obawiam się, że zadanie będzie miał nieco utrudnione. Fotostory pojawiło się w swej pełnej postaci za późno i w tym tkwi chyba jego największy problem.

Na koniec chciałbym wspomnieć o warstwie graficznej. Rafał Trejnis ma prostą i oszczędną kreskę. Komiks narysowany w czerni i bieli wygląda przejrzyście i czytelnie, ale brakowało mi tam zróżnicowania. Mam wrażenie, że przy niektórych kadrach rysownik mógłby się nieco więcej postarać. Wszechobecny raster też nie zawsze spełnia swoją rolę. Przestaje być ciekawym zabiegiem, a staje się stałym elementem, który niewiele wnosi. Miałem wrażenie, że scenariusz ograniczał Rafała, bowiem miejscami pojawiały się naprawdę znakomite kadry, ale w scenach „gadanych” całość traktowana była po najmniejszej lin oporu. Jeżeli jednak mówimy o albumie, który korzysta z „estetyki serialu”, to taki zabieg jest jak najbardziej wskazany.



Tytuł: Fotostory
Scenariusz: Dominik Szcześniak
Rysunki: Rafał Trejnis
Data wydania polskiego: październik 2011
Liczba stron: 112
Format: 165x240 mm
Okładka: twarda, kolorowa
Papier: offsetowy
Druk: czarno-biały


wtorek, 4 października 2011

MFK Warto było

Dopiero dzisiaj odespałem Łódz. Prawie 9 godzin jazdy, hostel na peryferiach i dwa dni targów ale warto było. Każdego dnia byłem tak zmęczony, że w konsekwencji olałem Piotrkowską i Manufaktury, nawet nie było kiedy się unicestwić z chłopakami w jakimś łódzkim pubie. Był to mój pierwszy MFK, pierwszy kontakt ze środowiskiem. Pierwsze publiczne wystawienie Ważki. Nerwy, emocje i jeszcze raz nerwy. W sobotę moimi sąsiadami byli weganie, ludzie z misją, niejedzący mięsa ale już w niedzielę na ich miejscu wylądował Tomek Kleszcz ze swoją Panią i już było inaczej:) Nie mam zamiaru skarżyć się, że stoisko na zdjęciu wyglądało inaczej, a okazało się prowizorycznym boksem. Nie mam o to żalu. Najważniejsze, że Ziniol przyjął się bardzo dobrze. Ludzi figurujacy jedynie dotąd jako "znajomi" z fejsa stali się nimi naprawdę.

W moim położeniu rozmowy z Timofem, Leszkiem z Ongrysa były czymś koniecznym. Wiele, naprawdę bardzo wiele cenny wskazówek uzyskałem, które pomogą Ważce lepiej działać. Pozycja "nowego gracza" jak to ujął Maciek Pałka nie pozwala mi na działanie po omacku.
Dopiero w drodze powrotnej, kiedy czytałem Osiedle Swoboda w pełni dotarło do mnie, kto mijał moje stoisko, z kim rozmawiałam, że wszystko tak szybko pękło i że następne MFK niestety dopiero za rok. W każdym razie debiut jak najbardziej na plus.

Jednak tak naprawdę to Lucek, Maciek i Wojtek są prawdziwymi hirołs. Bez tego materiału Ważka nie zaistniałaby. Bo to wszystko zawdzięczam Wam chłopaki,. Mam nadzieję, że nie jesteście rozczarowani raczkującym wydawcą i Ziniols vol. 2 nie będzie naszym ostatnim wspólnym projektem.

P.S. Pierwsza recenzja Antologii już się pojawiła, zapraszam tutaj.